O roślinach na Pałukach i Kujawach

Rzecz działa się w krainie Pałuk i Kujaw pachnącej świeżością lasów, gdzie na falujących polach znajdowały się zadrzewienia śródpolne. Pomiędzy krętymi rzekami, drogami i ścieżkami istniały miasta, miasteczka oraz wsie.

Ludzie żyli tam dniem codziennym, starając się łączyć koniec z końcem. Żyli i umierali w rodzinach wielopokoleniowych. Gospodynie tradycyjnie upiększały swoje posesje według lokalnie przyjętych kanonów piękna. W przedogródkach królowały kolorowe narcyze, piwonie, malwy, łubiny oraz płomyki. Mieczyki i lwie paszcze intrygowały kształtem swych kwiatów. Sadzono drzewa, co związane było z ceremoniałem narodzin. Przy domostwach rosły okazałe lipy, dęby, brzozy i klony. Robinie akacjowe pospolicie zwane akcjami chwaliły się białymi pąkami kwiatów, a jarzęby czerwono-pomarańczowymi owocami.  Krzewy godnie  reprezentowały magicznie pachnące bzy, a kaliny koralowe czarowały białymi kulistymi kwiatostanami i karminowymi owocami.

Był to czas, kiedy wierzono w uzdrawiającą moc ziół, szanowano bogactwo lasów i mądrość starych drzew. A drzewa i krzewy owocowe wydawały pięknie wybarwione od Słońca owoce. W smaku bardziej słodko – kwaśne. Matki, babki wykonywały przepyszne przetwory z aromatycznie pachnących jabłek, śliwek, gruszek, porzeczek czy agrestu. W przydomowych ogrodach rósł chrzan. A na okolicznych polach i łąkach kwietnych zbierano zioła między innymi rumianek i szczaw. W niektórych ogrodach znajdowały się pasieki. Wszystko toczyło się spokojnym rytmem. Upływający czas regulował kolejne dni, miesiące, lata. Pory roku wyznaczały prawdziwy bieg zdarzeń.

Miejscem dowodzenia nierzadko bywały wielkie folwarki. To właśnie tam zatrudniano rzesze mężczyzn.  Lokalna ludność uprawiała wielkie pola, stanowiące własność możnych państwa.  Tutaj organizacja pracy była na bardzo wysokim poziomie. Każdy wiedział, co do niego należy.  W otoczeniu ich domów, nierzadko pałaców, rozciągały się cieszące oko przepiękne parki krajobrazowe. Ogrody tworzone były na podstawie planów znanych i cenionych architektów krajobrazu. Parki do złudzenia przypominały naturalny krajobraz, co było zgodne z zachodnią modą. Rosły tam lipy, dęby, buki, kasztanowce. Sprowadzano rośliny rzadkie i aklimatyzowano je w warunkach miejscowych.  Dominowały drzewa i krzewy liściaste. Ogrodnicy z dziada pradziada zajmowali się terenami zieleni, znając każdy kąt parku. A rośliny znały niejedną tajemnicę…

Od tego czasu minęło ponad 100 lat. Dziś to ja zawodowo zajmuję się projektowaniem ogrodów. Aktualnie obserwuję renesans ziół, a ziołolecznictwo powróciło do łask. W moim ogrodzie przydomowym, tak jak u prababci Anastazji, rośnie lawenda, szałwia, jeżówka purpurowa i nagietki. Przy tarasie rosną zioła herbaciane – mięta, melisa i naturalny słodzik – stewia. Mam kącik grillowy, gdzie na użytek biesiadników posadziłam jałowiec, majeranek, tymianek, estragon i lubczyk. Co roku przygotowuję sok z czarnego bzu, który wyleczy każde przeziębienie i doda energii wtedy, kiedy tego najbardziej potrzebuję. A konfitura z owoców dzikiej róży stanowi najlepsze źródło witaminy c.

Oto mój mały aromatyczny ogród na granicy Pałuk i Kujaw, wspomnienie dawnych lat. I mała, wielka przyjemność dnia codziennego. Odpoczywam na tarasie, powietrze pachnie dzisiaj bzem lilakiem, a już niedługo jaśminowcem i maciejką…

 

Lucyna Siekierka, Solankowa 33 – Biuretyn Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu, nr 23, 2014 r.

 

One thought on “O roślinach na Pałukach i Kujawach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *